sobota, 29 listopada 2014

Dzień 10, 11, 12










Tradycyjny taniec
 Jak już wcześniej wspomnieliśmy, podróż 25 listopada nocnym autobusem z Maskatu do Dubaju (ZEA) niestety się nie udała, tzn, autobus nie przyjechał. Haythem znów okazał nam tyle życzliwości, że nie byliśmy w stanie wyrazić wdzięczności, kiedy najpierw nas przenocował, a potem o 6 rano ponownie zawiózł na dworzec autobusowy. Uzyskaliśmy niestety tę samą informację, co dzień wcześniej, tzn., że autobusy tego dnia są wszystkie pełne. I znów okazało się, że po kolejnym dogadaniu swojego ze swoim Haythem wkroczył do akcji, nagle w autobusie znalazły się dla nas 4 miejsca. Podróż do Dubaju powinna była trwać jakieś 6 godzin, tymczasem ze względu na duży ruch przy granicy i inne okoliczności trwała prawie 11 godzin. Byliśmy wymęczeni, ale zadowoleni, że udało nam się wydostać z Omanu do Emiratów. Po dotarciu do Dubaju, dotarliśmy do hotelu w starszej części miasta – Al. Hamriya ( tu znów dzięki zniżkom Marty mogliśmy z warunków polowych przestawić się na bardzo komfortowe warunki). Po chwili wytchnienia, postanowiliśmy ok. 21 wybrać się na miasto. Nasz hotel był niedaleko Muzeum Dubaju, Textile Souq (targ tekstyliów) oraz miejsca gdzie znajduje się jeden z najstarszych domów w Dubaju, dom szejka Maktuma, zbudowany w 1896 roku (!). Cała ta okolica znajduje się na południowym wybrzeżu zatoki, skąd można przepłynąć tradycyjnymi łódkami (abrami) za 1 dirhama na drugą stronę do dzielnicy Deiry na Spice Souq i Gold Souq, czyli targowiska złota  i przypraw. O tej porze większość straganów była już zamknięta, więc tylko się leniwie przespacerowaliśmy po okolicy. Niestety ze względu na późną porę i ogromne zmęczenie po minionej podróży nie byliśmy w stanie wykrzesać entuzjazmu na to, co zobaczyliśmy.
Spice souq
Dobijanie targu na souqu

           W czwartek 27 listopada znów przenieśliśmy się do innego hotelu, tym razem do rejonu  Internet City przy Palm Jumeirah. Następnie ruszyliśmy na miasto do Mall of Emirates, centrum handlowego, którego cechą charakterystyczną jest stok narciarski. Byliśmy pełni podziwu dla fantazji ludzi, którzy na pustyni stworzyli tego typu atrakcje, no i rzecz jasna zastanawialiśmy, jakie pieniądze  muszą być dostępne, żeby móc pozwolić sobie na tego typu fantazje. Następnym naszym punktem była ponownie stara część Dubaju. Udaliśmy się do dwóch muzeów, przedstawiających historię Dubaju - do Muzeum Dubaju oraz muzeum będącego najstarszym domem w Dubaju (tylko 120 lat). Tego wieczoru spotkaliśmy się z Jackiem- Polakiem, który aktualnie pracuje w Dubaju, a poznaliśmy go w forcie w Bahli (Oman) i który zaproponował spotkanie jak będziemy w Dubaju. Jacek okazał się bardzo miłym i życzliwym człowiekiem, zabrał nas na suki i opowiedział kilka ciekawostek oraz zwrócił naszą uwagę na szczegóły, na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Gold Souq, to targ pełen błyskotek nie do opisania, znalazłoby się też coś dla nas, ale przeważał przepych charakterystyczny dla Hindusów i Arabów. Półki i wystawy sklepowe aż uginały się od ciężaru złota, i brylantów. Bardzo ciekawe było obserwowanie jak klienci dobijają targu ze sprzedawcami (a nie były to małe kwoty). Spice souq, przepełniony był zapachami różnorodnych ziół i przypraw, których aromaty mieszały się ze sobą, a których kolory przyprawiały o zawrót głowy. Muszę przyznać, że jak to często w takich miejscach bywa (w różnych częściach świata) nachalność przedających irytuje do granic możliwości, a ich brak chęci do targowania się i wychodzenie od najwyższych cen, nie zachęcają do kupowania, mimo ogromnej ilości towarów.
Burdż Al Arab

Mall of Emirates - stok narciarski

Wieczór zakończyliśmy piwkiem w hotelu. Zarówno w Omanie jak i ZEA alkohol jest zabroniony i nie ma go w sprzedaży. Jedyne miejsca, gdzie można go serwować, to hotelowe puby, tak więc napiliśmy się piwka z wielką ochotą. Dodajmy, że było to nasze drugie piwko na tych wakacjach J
28 listopada, w piątek pierwszym naszym punktem była plażą Jumeirah Beach przy słynnym hotelu w kształcie żagla, Burdż Al Arab. Po krótkiej kąpieli Marty i Piotrka w morzu wśród innych turystów i po zrobieniu zdjęć z żaglem w tle powędrowaliśmy dalej. Tutaj taka ciekawostka – jesteśmy w kraju arabskim i wydawałoby się, że będą spore ograniczenia jeśli chodzi o strój, szczególnie kobiet. Natomiast tutaj lekkie zdziwienie – kobiety ubrane w skąpe stroje, pokazujące sporo ciała.
Burdż Khalifa
Dubai Mall - lodowisko
Dubai Mall - akwarium
Następnie po ok.  4 km spacerze w wielkim upale dotarliśmy do miejsca, którym miała być kawiarnia Central Perk. Ci, którzy oglądali serial ‘Przyjaciele’, będą wiedzieć, o co chodzi (Marcie bardzo zależało, żeby tam dotrzeć, my z racji tego, że nie oglądaliśmy serialu, nie wiedzieliśmy, w czym rzecz). Po wędrówce w upale dotarliśmy do miejsca, które okazało się zmienić nazwę i  tym samym przestało nas interesować. Mieliśmy dosyć i po wzięciu taksówki za ok. (na nasze) 22 zł, dotarliśmy do najbardziej znanego centrum handlowego - Dubai Mall. Rozmiary tego obiektu były imponujące, liczba sklepów nie do ogarnięcia. Wszystko urządzone z wielką pompą i przepychem.  W środku sklepy chyba wszystkich marek na świecie. W centrum tym znajduje się akwarium z morskimi rybami, lodowisko (pełnowymiarowe – można rozgrywać mecze hokeja), wodospady, a na zewnątrz znajdują się tańczące w rytm muzyki fontanny. Centrum znajduje się nieopodal najwyższego budynku świata (Burdż Khalifa) , na który chcemy wjechać w niedzielę (warto zrobić rezerwację wcześniej, koszt ok. 125 zł). Jeśli chodzi o Dubai Mall, to z pewnością wszystko jest urządzone na wysokim poziomie, ze smakiem i fantazją, jednak spędzanie czasu w ten sposób, nie jest dla nas niczym atrakcyjnym. Na dłuższą metę męczy i nie daje żadnej satysfakcji, dlatego z chęcią wydostaliśmy się z tej świątyni przepychu i lansu, aby pojechać w okolice naszego hotelu do Dubai Mariny, która pięknie wyglądała po zachodzie słońca. Klimat tego miejsca bardzo nam się spodobał, wysokie wieżowce skumulowane na tej samej przestrzeni wokół mariny, podświetlane palmy i restauracje wokół sprawiały, że miejsce było bardzo przytulne i romantyczne.
Dubai Marina
W pełnym rynsztunku
           Na sobotę postanowiliśmy wynająć samochód, aby udać się do Wielkiego Meczetu w Abu Dhabi. Póki co Dubaj, mimo swej nowoczesności i szybkiego rozwoju nie powalił nas na kolana. Mamy jeszcze kilka punktów do zobaczenia, jednak już teraz mogę powiedzieć, że nie warto tu przyjeżdżać na dłużej niż 4 dni. Jeśli ktoś planuje wakacje, warto postawić na przyrodę w Omanie i przy okazji zobaczyć Dubaj. Jednak jeśli ktoś już ma na swoim koncie nowoczesne miasta, nie polecam Dubaju jako cel sam w sobie. Można doznać rozczarowania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz