 |
| Tradycyjny taniec |
Jak już wcześniej wspomnieliśmy, podróż 25 listopada nocnym
autobusem z Maskatu do Dubaju (ZEA) niestety się nie udała, tzn, autobus nie
przyjechał. Haythem znów okazał nam tyle życzliwości, że nie byliśmy w stanie
wyrazić wdzięczności, kiedy najpierw nas przenocował, a potem o 6 rano ponownie
zawiózł na dworzec autobusowy. Uzyskaliśmy niestety tę samą informację, co
dzień wcześniej, tzn., że autobusy tego dnia są wszystkie pełne. I znów okazało
się, że po kolejnym dogadaniu swojego ze swoim Haythem wkroczył do akcji, nagle
w autobusie znalazły się dla nas 4 miejsca. Podróż do Dubaju powinna była trwać
jakieś 6 godzin, tymczasem ze względu na duży ruch przy granicy i inne
okoliczności trwała prawie 11 godzin. Byliśmy wymęczeni, ale zadowoleni, że
udało nam się wydostać z Omanu do Emiratów. Po dotarciu do Dubaju, dotarliśmy
do hotelu w starszej części miasta – Al. Hamriya ( tu znów dzięki zniżkom Marty
mogliśmy z warunków polowych przestawić się na bardzo komfortowe warunki). Po
chwili wytchnienia, postanowiliśmy ok. 21 wybrać się na miasto. Nasz hotel był
niedaleko Muzeum Dubaju, Textile Souq (targ tekstyliów) oraz miejsca gdzie
znajduje się jeden z najstarszych domów w Dubaju, dom szejka Maktuma, zbudowany
w 1896 roku (!). Cała ta okolica znajduje się na południowym wybrzeżu zatoki, skąd
można przepłynąć tradycyjnymi łódkami (abrami) za 1 dirhama na drugą stronę do
dzielnicy Deiry na Spice Souq i Gold Souq, czyli targowiska złota
i przypraw. O tej porze większość straganów
była już zamknięta, więc tylko się leniwie przespacerowaliśmy po okolicy. Niestety
ze względu na późną porę i ogromne zmęczenie po minionej podróży nie byliśmy w
stanie wykrzesać entuzjazmu na to, co zobaczyliśmy.
 |
| Spice souq |
 |
| Dobijanie targu na souqu |
W czwartek 27 listopada znów przenieśliśmy się do innego
hotelu, tym razem do rejonu Internet
City przy Palm Jumeirah. Następnie ruszyliśmy na miasto do Mall of Emirates,
centrum handlowego, którego cechą charakterystyczną jest stok narciarski.
Byliśmy pełni podziwu dla fantazji ludzi, którzy na pustyni stworzyli tego typu
atrakcje, no i rzecz jasna zastanawialiśmy, jakie pieniądze muszą być dostępne, żeby móc pozwolić sobie
na tego typu fantazje. Następnym naszym punktem była ponownie stara część
Dubaju. Udaliśmy się do dwóch muzeów, przedstawiających historię Dubaju - do
Muzeum Dubaju oraz muzeum będącego najstarszym domem w Dubaju (tylko 120 lat).
Tego wieczoru spotkaliśmy się z Jackiem- Polakiem, który aktualnie pracuje w
Dubaju, a poznaliśmy go w forcie w Bahli (Oman) i który zaproponował spotkanie
jak będziemy w Dubaju. Jacek okazał się bardzo miłym i życzliwym człowiekiem,
zabrał nas na suki i opowiedział kilka ciekawostek oraz zwrócił naszą uwagę na
szczegóły, na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Gold Souq, to targ pełen
błyskotek nie do opisania, znalazłoby się też coś dla nas, ale przeważał przepych
charakterystyczny dla Hindusów i Arabów. Półki i wystawy sklepowe aż uginały
się od ciężaru złota, i brylantów. Bardzo ciekawe było obserwowanie jak klienci
dobijają targu ze sprzedawcami (a nie były to małe kwoty). Spice souq,
przepełniony był zapachami różnorodnych ziół i przypraw, których aromaty
mieszały się ze sobą, a których kolory przyprawiały o zawrót głowy. Muszę
przyznać, że jak to często w takich miejscach bywa (w różnych częściach świata)
nachalność przedających irytuje do granic możliwości, a ich brak chęci do
targowania się i wychodzenie od najwyższych cen, nie zachęcają do kupowania,
mimo ogromnej ilości towarów.
 |
| Burdż Al Arab |
 |
| Mall of Emirates - stok narciarski |
Wieczór zakończyliśmy piwkiem w hotelu. Zarówno w Omanie jak
i ZEA alkohol jest zabroniony i nie ma go w sprzedaży. Jedyne miejsca, gdzie
można go serwować, to hotelowe puby, tak więc napiliśmy się piwka z wielką
ochotą. Dodajmy, że było to nasze drugie piwko na tych wakacjach J
28 listopada, w piątek pierwszym naszym punktem była plażą
Jumeirah Beach przy słynnym hotelu w kształcie żagla, Burdż Al Arab. Po
krótkiej kąpieli Marty i Piotrka w morzu wśród innych turystów i po zrobieniu
zdjęć z żaglem w tle powędrowaliśmy dalej. Tutaj taka ciekawostka – jesteśmy w
kraju arabskim i wydawałoby się, że będą spore ograniczenia jeśli chodzi o
strój, szczególnie kobiet. Natomiast tutaj lekkie zdziwienie – kobiety ubrane w
skąpe stroje, pokazujące sporo ciała.
 |
| Burdż Khalifa |
 |
| Dubai Mall - lodowisko |
 |
| Dubai Mall - akwarium |
Następnie po ok. 4 km
spacerze w wielkim upale dotarliśmy do miejsca, którym miała być kawiarnia
Central Perk. Ci, którzy oglądali serial ‘Przyjaciele’, będą wiedzieć, o co
chodzi (Marcie bardzo zależało, żeby tam dotrzeć, my z racji tego, że nie
oglądaliśmy serialu, nie wiedzieliśmy, w czym rzecz). Po wędrówce w upale
dotarliśmy do miejsca, które okazało się zmienić nazwę i tym samym przestało nas interesować. Mieliśmy
dosyć i po wzięciu taksówki za ok. (na nasze) 22 zł, dotarliśmy do najbardziej
znanego centrum handlowego - Dubai Mall. Rozmiary tego obiektu były imponujące,
liczba sklepów nie do ogarnięcia. Wszystko urządzone z wielką pompą i przepychem.
W środku sklepy chyba wszystkich marek
na świecie. W centrum tym znajduje się akwarium z morskimi rybami, lodowisko
(pełnowymiarowe – można rozgrywać mecze hokeja), wodospady, a na zewnątrz
znajdują się tańczące w rytm muzyki fontanny. Centrum znajduje się nieopodal
najwyższego budynku świata (Burdż Khalifa) , na który chcemy wjechać w niedzielę
(warto zrobić rezerwację wcześniej, koszt ok. 125 zł). Jeśli chodzi o Dubai
Mall, to z pewnością wszystko jest urządzone na wysokim poziomie, ze smakiem i
fantazją, jednak spędzanie czasu w ten sposób, nie jest dla nas niczym
atrakcyjnym. Na dłuższą metę męczy i nie daje żadnej satysfakcji, dlatego z
chęcią wydostaliśmy się z tej świątyni przepychu i lansu, aby pojechać w
okolice naszego hotelu do Dubai Mariny, która pięknie wyglądała po zachodzie
słońca. Klimat tego miejsca bardzo nam się spodobał, wysokie wieżowce
skumulowane na tej samej przestrzeni wokół mariny, podświetlane palmy i
restauracje wokół sprawiały, że miejsce było bardzo przytulne i romantyczne.
 |
| Dubai Marina |
 |
| W pełnym rynsztunku |
Na sobotę postanowiliśmy wynająć samochód, aby udać się do
Wielkiego Meczetu w Abu Dhabi. Póki co Dubaj, mimo swej nowoczesności i
szybkiego rozwoju nie powalił nas na kolana. Mamy jeszcze kilka punktów do
zobaczenia, jednak już teraz mogę powiedzieć, że nie warto tu przyjeżdżać na
dłużej niż 4 dni. Jeśli ktoś planuje wakacje, warto postawić na przyrodę w
Omanie i przy okazji zobaczyć Dubaj. Jednak jeśli ktoś już ma na swoim koncie
nowoczesne miasta, nie polecam Dubaju jako cel sam w sobie. Można doznać
rozczarowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz